Wino i kobiety

Uprawa winorośli i produkcja trunków przez wieki zarezerwowane były dla mężczyzn. Jedyne kobiece akcenty znaleźć możemy w słownictwie winiarskim. Kolor wina określa się zatem mianem sukni, a jego zapach może być kobiecy, czyli dystyngowany i jednocześnie prowokujący.

Podstawka z karafinkami, Francja, przełom XVIII/XIXw., Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Przy suto zastawionych potrawami i trunkami stołach biesiadowali jednak nie tylko mężczyźni. Również kobiety miały okazję zakosztować wina, nie w każdym jednak europejskim kraju były one zwolenniczkami mocnych trunków. Wenecki ambasador Hieronim Lippomano twierdził, że po Włoszkach i Hiszpankach najbardziej wstrzemięźliwe w piciu są Francuzki. Młode kobiety nigdy nie piją wina, zamężne zaś używają go jedynie odrobinę do zabarwienia wody. Dla porównania Jouvin podaje przykład kobiet w Anglii, które przyłączają się do mężczyzn w czasie uczty i razem z nimi piją wino. Podobnie przedstawia się sposób picia niemieckich kobiet. Le Laboureur uważa, że wino w krajach Północy jest zwyczajne całej szlachcie, tak mężczyznom, jak i kobietom, którym obca jest woda. Rzecz jasna, zachowanie umiaru w trunkach wiązało się z zajmowaną przez kobietę pozycją społeczną.

W Rzeczypospolitej kobiety uczestniczące w ucztach nie tylko były obiektem wznoszonych toastów, ale też same brały w nich udział. Zwyczaj picia wina z jednego kielicha dotyczył również kobiet. Niewiasty, przejmując kielich od współtowarzysza biesiady, piły jednak z umiarem. Jak wspomniał Jakub Kazimierz Haur, picie dla zbytku „jest rzecz szpetna i łajdacka mężczyźnie takowym się parać zbykiem, dopieroż białogłowej, ze grozą o tym i pisać”. Hauteville zaś, obserwując damy przy stole, stwierdza, że w Polsce podczas uczty panie mają przed sobą tuzin kielichów, które wznosi się podczas toastów za ich zdrowie. Kielichy są, rzecz jasna, napełnione winem, a ze względu na swą skromność dama jedynie dotyka ustami brzegu kielicha. Jeśli kobiety piły wino, to tylko jego część, pozostałą zaś przez zbytek skromności wylewały na talerze lub na podłogę. Wskazane bowiem było, aby damy raczej stroniły od alkoholu lub piły go w umiarkowanych ilościach. Bartosz Paprocki w utworze  Dziesięcioro przykazań mężowych napomina: „Pókiś panną, dosyć masz, abyś to wiedziała; Gdy kto pije do ciebie, odpowiedź mu dała”. Na wsiach kobiety w trakcie zabaw w karczmie również trzeba było najpierw zachęcać do picia.

Nie tylko moralizatorskie nakazy odwodziły kobiety od delektowania się winem i innym trunkami. Nie bez znaczenia był również smak serwowanego napoju. W kielichu stawianym w trakcie uczty przed damą znajdowały się trunki, które odpowiadały bardziej męskim gustom. Gdy w Rzeczypospolitej w XVII w. nastała moda na zagraniczne wina, sprowadzano je głównie z Węgier. Mocne, czerwone, korzenne wina były przysmakiem ówczesnej szlachty. Ten gust polskiego Sarmaty stał się znany w całej Europie. Inne zagraniczne wina starano się często odpowiednio doprawiać tak, aby w smaku przypominały mocne węgrzyny. Wina wielbione przez Sarmatów nie znajdowały jednak uznania wśród dam, które wolały trunki delikatniejsze i słodsze w smaku.