„Wódki bywają palone albo też działane z ziela i z korzeniem [...]” – o zastosowaniu wódek w XVI stuleciu

Wprowadzenie procesu destylacji alkoholowej doprowadziło do rozmaitych i złożonych następstw, przede wszystkim w dziedzinie konsumpcji, lecznictwa i obyczajowości. Technologia ta umożliwiła wytwarzanie wysokoprocentowego napoju wyskokowego – wódki (gorzałki), a na jej bazie różnych medykamentów, środków leczniczych i preparatów kosmetycznych. Wódka, zwana wodą życia, aqua vitae (stąd późniejsza polska nazwa okowita), pojawiła się w Polsce w latach 20. XVI w. Od tego czasu jej spożycie stopniowo wzrastało, choć jeszcze przez kilkadziesiąt lat głównymi napojami wyskokowymi były piwo i miód. Trunkiem masowo spożywanym stała się od końca XVI stulecia. Początkowo zdobywała popularność wśród mieszkańców dużych miast (w kręgach kupieckich i dworskich), w drugiej połowie tego stulecia zaś upowszechniła się wśród szlachty, ludności małomiasteczkowej i chłopskiej. Świadczą o tym liczne przekazy źródłowe, m.in. informacje z wiejskich ksiąg sądowych, literatury pięknej i pamiętnikarskiej.

Flasze puzdrowe Konstantego Sobieskiego, 1718-1726, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Na początku gorzałka traktowana była jednak głównie jako specyfik farmakologiczny. Rozmaite wódki znalazły bowiem szerokie zastosowanie w staropolskim lecznictwie. Zalecane były jako leki roślinne zarówno przez medycynę akademicką, jak i domowe lecznictwo. Wówczas były to wodne destylaty przyrządzane ze świeżych roślin lub ich części, zawierające olejki eteryczne, powszechne były wódki lawendowe, konwaliowe, różane, fiołkowe, poziomkowe. U schyłku XVI w. wyrabiano też wódki palone na winie, sporządzano je również z surowców zwierzęcych, np. z pijawek, stroju bobrowego, serca jelenia. Poddawano je destylacji w szklanych retortach lub tzw. łaźni wodnej oraz w miedzianych, pobielanych alembikach.

O sposobach przygotowania wódek i ich znaczeniu pisał zwłaszcza Stefan Falimirz w swoim dziele pt. O ziołach i mocy ich z 1534 r. w rozdziale O wódkach ziół rozmaitych, a za nim także Hieronim Spiczyński w zielniku O ziołach tutejszych i zamorskich z 1542 r. i Marcin Siennik w dziele Herbarz, to iest zioł tutecznych postronnych y zamorskich opisanie... z 1568 r. Wódki jako skuteczny medykament cenił też Mikołaj Rej, propagowali je zaś Szymon Syreniusz w słynnym Zielniku z 1613 r. oraz Teodor Zawacki w poradniku Memoriale Oeconomicum z 1616 r.

Wszystkie rodzaje wódek stosowano w małych dawkach, na ogół doustnie, pijąc je łyżkami lub w porcjach równych połowie kurzego jaja. Bywały także używane zewnętrznie – jako krople do oczu, do nacierania na skronie lub na inne części ciała. Zalecano je niemal na wszelkie dolegliwości wewnętrzne, np. „Fijołkowa wódka na suchoty, na kaszel [...] ludziom krwią plującym i też na bolączki bokowe [...]. Suchość oczu oddala i gorącość”, „Podróżnikowa wódka [...] jest dobra na każde ukąszenie jadowitego zwierzęcia, [...] wątrobę posila i śledzionę, [...] febrę tercjanę leczy”.

Wytwarzane wówczas wódki pachnące i specyfiki kosmetyczne  natomiast służyły poprawie urody i higienie, np. aby przywrócić „straconą krasę na obliczu”, „spędzić krosty na twarzy i oczach”, „spędzić piegi z lica”, „ku omywaniu brody po goleniu”. „Bardzo rozkoszne wódki woniające” polecano do nacierania ciała „po zmyciu w łaźni, abowiem odejmują niewdzięczną wonią od człowieka”.