Wokół liberum veto

Liberum veto pozwalało pojedynczemu posłowi zerwać obrady sejmu, paraliżując jego funkcjonowanie. W średniowieczu zasada jednomyślności nie była czymś wyjątkowym, jednak wraz z budową scentralizowanych monarchii absolutnych, została na trwale wyeliminowania. W Polsce wprost przeciwnie. Wraz z osłabieniem władzy królewskiej i wzrostem znaczenia szlachty, zasada jednomyślności umacniała się, by przybrać w XVII wieku, wypaczoną formułę liberum veto. Zasada jednomyślności skierowana była przeciwko autorytetowi władzy monarszej, a użycie wolnego nie pozwalam, podyktowane było przez prawdziwe czy też wyimaginowane zagrożenie królewskim absolutyzmem. W 1652 roku po raz pierwszy w pełni zatriumfowało liberum veto, a hasło prawo przed królem, w pełni usprawiedliwiało zerwanie sejmu i stało się śmiercionośną bronią nie tylko przeciwko monarsze, ale jak się okazało szlacheckiemu państwu. Veto stosowane było nie tylko przez pojedynczych posłów czy magnackie fakcje, ale także przez obce państwa, a nawet dążący do realizacji swych celów dwór królewski. Sejm został zupełnie sparaliżowany i już za Jana III Sobieskiego złotej wolności, a nie nad modernizacją państwa. Paraliż sejmu trwał przez cały okres panowania królów z dynastii prawie niezdolny do działania. Skierowane przeciwko królowi sejmy, zajmowały się czuwaniem nad obroną Wettynów. W latach czterdziestych XVIII stulecia dały się już słyszeć coraz powszechniejsze głosy krytykujące źrenicę złotej wolności. Najgłośniej brzmiał głos Stanisława Konarskiego, którego poglądy wpłynęły na następne pokolenie. Zasada głosowania większością głosów, zwyciężyła dopiero w Konstytucji 3 Maja, ale przeprowadzone zbyt późno reformy nie były już w stanie uratować kraju.


Sejm polski z czasów Augusta II, miedzioryt angielski z końca XVII w., zamieszczony w dziele Bernarda O’Connora; Biblioteka Narodowa