Wyprawa Potockich do Mołdawii w 1612 r.

Hospodarstwo mołdawskie, od ponad dwustu lat rozdzielające terytoria Imperium Osmańskiego i Rzeczpospolitej Obojga Narodów, na przełomie XVI i XVII w. było przedmiotem nieustających zabiegów politycznych i akcji militarnych ze strony potężnych sąsiadów. Układ zawarty pod Cecorą 21 października 1595 r. przez hetmana wielkiego koronnego i kanclerza wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego z chanem tatarskim Gazi Gerejem II i Ahmedem paszą gwarantował pozostanie na tronie mołdawskim Jeremiasza Mohyły. Hospodarowie mołdawscy, mianowani od tego momentu przez króla polskiego, mieli nadal płacić sułtanowi haracz, a następstwo po Jeremiaszu miało przypaść jego synowi, pod warunkiem, że obaj będą przyjaciółmi Turcji i dochowają jej wierności. W ten sposób powstało na terenie naddunajskiego hospodarstwa swoiste polsko-tureckie kondominium, a w praktyce zyskał silne podstawy bliski związek tego państwa z Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Mapa dorzecza Dunaju (część wschodnia) z końca XVII w.

Po śmierci Jeremiasza Mohyły (10 lipca 1606 r.) nastąpił gwałtowny wybuch walk o władzę w tym naddunajskim księstwie. Z pogwałceniem praw synów Jeremiasza, tron mołdawski objął brat zmarłego, Szymon. Imperium Osmańskie argumentowało takie posunięcie prośbami Mołdawian oraz małoletniością najstarszego syna Jeremiasza – Konstantego Mohyły (miał wówczas zaledwie dwanaście lat). Zaprotestowali przeciwko temu: wdowa po Jeremiaszu, Elżbieta i jej polscy zięciowie – mąż Reginy, starosta owrucki kniaź Michał Wiśniowiecki i mąż Marii, starosta feliński, a od 1612 r. pisarz polny koronny Stefan Potocki. Szymon Mohyła, umierając 24 września 1607 r., przekazał tron hospodarski swojemu synowi Michałowi. W takiej sytuacji król Zygmunt III Waza udzielił Potockim i Wiśniowieckiemu zgody na interwencję militarną w Mołdawii w celu przywrócenia tronu Konstantemu Mohyle. Samym magnatom udana wyprawa pozwalała na pomnożenie rodowych fortun drogą łupów i kontrybucji. Dodatkowo hospodarstwo, leżące na przecięciu ważnych szlaków handlowych oraz pozwalające na kontrolę przepraw na Dunaju i połączenia lądowego między Chanatem Krymskim a posiadłościami tureckimi, było obszarem ważnym ze względów gospodarczych i militarnych.

Stefan Potocki wraz z kniaziem Michałem Wiśniowieckim, swoimi braćmi oraz hospodarem-uciekinierem wkroczyli do Mołdawii i 16 grudnia 1607 r. pod Stepanowcami pokonali oddziały mołdawsko-tatarskie. Michał Mohyła musiał uchodzić z kraju, a jego miejsce zajął Konstanty Mohyła. Natychmiast ruszyły starania dyplomatyczne o zatwierdzenie jego panowania przez Imperium Osmańskie, co znacząco ułatwiła śmierć Michała. Świeżo zatwierdzony hospodar, po wstąpieniu na tron pod koniec 1607 r., rozpoczął starania o zmniejszenie haraczu płaconego Turkom, a następnie całkowicie zrezygnował z jego wypłacania. Dwór sułtański raziła uległość Konstantego wobec Polaków, zarówno magnatów, jak i żołnierzy pozostających na jego żołdzie, jednak i to było przez długi czas tolerowane. Nie można przy tym zapominać, że w omawianym okresie hospodar miał zaledwie kilkanaście lat, więc większość decydujących o losach państwa decyzji była wynikiem rządów grupy bojarów. To właśnie ich później obciążano odpowiedzialnością za obalenie księcia.

Sytuacja zmieniła się na początku 1611 r., gdy schronienie w Mołdawii znalazł Radu Serban – były hospodar wołoski pozbawiony tronu na początku tego roku. W listopadzie, niejako w konsekwencji wcześniejszych wydarzeń, został obalony również Konstanty Mohyła, a jego miejsce zajął Stefan X Tomża. Na tronie został on osadzony na rozkaz sułtański za pomocą Kantymira Murzy i podległych mu ord. Konstanty uciekł do Rzeczpospolitej, zabierając ze sobą swój niemały majątek, matkę i braci oraz bojarów, będących dotychczas podporą jego rządów. O wydanie uciekinierów dopominał się sułtan Ahmed I w swoich listach do Zygmunta III, ale zabiegi te nie przyniosły żadnych rezultatów. Król polski, zaniepokojony utratą wpływów przez Rzeczpospolitą w księstwach naddunajskich, zezwolił bez wiedzy sejmu na kolejną interwencję w celu przywrócenia tronu Konstantemu. Aby nadać wyprawie charakter nieoficjalny, podjąć interwencję i pokonać Stefana Tomżę miał starosta feliński i pisarz polny koronny Stefan Potocki. Analogia do wyprawy z 1607 r., w której również uczestniczyły wojska kwarciane, jest bardzo dobrze widoczna. Dziwnym zbiegiem okoliczności, niemalże w przededniu wyprawy, hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski poważnie się rozchorował – do dziś nie zostało wyjaśnione, czy był to celowy, wcześniej zaplanowany zabieg, aby nadać wyprawie „nieoficjalny” charakter, czy była to rzeczywista zapaść na zdrowiu. Należy zwrócić uwagę, że to hetman wybierał chorągwie kwarciane mające brać udział w wyprawie oraz udzielał porad staroście felińskiemu. Zapewne interwencję uważano za całkiem łatwą z militarnego punktu widzenia, mając na uwadze wyprawy z lat 1595 i 1600 oraz ostatnią z lat 1607 – 1608. Zachęcający, choć i zwodniczy, był argument o zaangażowaniu sił osmańskich na wojnie z Persją oraz nadzieja na „zmiękczenie” Wysokiej Porty przez informacje o polskich sukcesach w wojnie z Moskwą.

Przy organizacji wyprawy duże znaczenie miały pieniądze i kosztowności, jakie towarzyszący Konstantemu bojarzy przywieźli do Rzeczypospolitej. Poza prywatnymi majątkami byli oni w posiadaniu znacznych środków państwowych. Na rozkaz Zygmunta III miały one zostać zabezpieczone i tak wykorzystane przez hetmana oraz pisarza polnego, aby zaległy haracz z księstwa został Turkom jak najszybciej odesłany, Mohyła mógł zaciągnąć za nie licznie wojska, a i posiłki ze strony wojska kwarcianego miały być z nich opłacone. Ponadto, ze środków tych miano opłacić przygranicznych baszów tureckich oraz ofiarować podarki Tatarom, co pokazuje jaki nacisk kładziono na uniknięcie konfliktu z Turcją. Różnie ocenia się siły, jakie pod swoją komendą miał Stefan Potocki. Stanisław Żółkiewski pisał o 10 000 żołnierzy, Miron Costin i biskup Paweł Piasecki o 6 000, natomiast autor anonimowej relacji o wyprawie podaje, że siły interwencyjne liczące 4000 żołnierzy koronnych zostały wzmocnione przybyciem 6 000 Kozaków. Siły te dokonywały wypadów na drugą stronę granicy, jednak także Mołdawianie w tym okresie dokonywali rajdów na ziemi Rzeczpospolitej. W wyniku tej wojny podjazdowej wiele wsi na Pokuciu i w powiecie kamienieckim zostało zniszczonych. Do wojsk Potockiego miała się też przyłączyć bliżej nieokreślona ilość młodzieży szlacheckiej, która chciała zdobyć wprawę w rzemiośle wojennym (a zapewne i bogate łupy). Pisarz polny wzmacniał swoje chorągwie również posiłkami od innych magnatów oraz żołnierzami zaciąganymi w imię Konstantego.

W lipcu 1612 r. wyprawa pod dowództwem Stefana Potockiego ruszyła w stronę Mołdawii. W ostatniej chwili przybył do Żółkiewskiego dworzanin królewski – Wojciech Miaskowski – z ważnymi listami od Zygmunta III. Hetman polny koronny nakazał dniem i nocą wieźć je staroście felińskiemu. Goniec dopędził wyprawę, gdy była ona już półtorej mili za granicznym Dniestrem. Potocki jednak nie chciał rozkazania Jego Królewskiej Mości słuchać i odmówił powrotu do Polski. W tym czasie trwały też przygotowania po przeciwnej stronie Dniestru, gdzie gromadziły się siły mołdawsko-tatarskie. Podczas marszu przez Mołdawię Polacy nie potrafili uzyskać niemal żadnych informacji o siłach, jakimi rozporządzał Tomża, podczas gdy nieprzyjaciel nie miał problemów ze zdobyciem jeńców. Dzięki temu miał doskonałe rozeznanie w wielkości i kierunku marszu sił starosty felińskiego. Do decydującego starcia doszło 19 lipca 1612 r. pod Sasowym Rogiem. Wojska interwencyjne zostały zaatakowane podczas przeprawy przez rzekę Dieżę u jej ujścia do Prutu przez połączone oddziały Mołdawian i wspierających ich Turków oraz Tatarów budziackich. Żołnierze Potockiego szykując się dopiero w porządek bojowy, nie mieli miejsca do rozwidnienia swoich szeregów, nieprzyjaciel uderzywszy na nich od czoła i obu skrzydeł tak szybko, że nawet dobyć szabel nie mieli czasu. Siły polsko-kozackie musiały walczyć w niesprzyjających dla siebie warunkach: podmokły teren powodował, że konie zapadały się aż po same brzuchy. Tatarzy obsadzili skałę górującą nad Prutem, przez co mieli doskonałe warunki do ostrzału chorągwi uciekających przez rzekę. Sam głównodowodzący wraz z Konstantym Mohyłą trafili do niewoli.

Wiadomości o porażce, które dotarły do kraju, były jak zwykle w takich sytuacjach mocno przesadzone. Mówiły o niemal doszczętnym zniszczeniu armii Potockiego, śmierci zarówno samego Stefana, jak i Konstantego Mohyły oraz niemal wszystkich oficerów. Jednak i w rzeczywistości straty polskie nie były małe. Starosta feliński wraz z wieloma oficerami i żołnierzami dostał się do niewoli. Zginął Konstanty Mohyła, którego dosyć nieprawdopodobne losy ze szczegółami opisuje Miron Costin (wzięty do niewoli tatarskiej miał utopić się w Dnieprze podczas podróży na Krym). Straty powiększyły się dodatkowo o żołnierzy, którzy potopili się w czasie próby ucieczki przez Prut oraz tych nieszczęśników, których wyłapywali po drugiej stronie rzeki mołdawscy chłopi na spółkę z Tatarami. Zwycięski Stefan Tomża odesłał Potockiego do Konstantynopola, gdzie, osadzony w Czarnej Wieży, spędził najbliższe 3 lata. Hospodar skazał na śmierć 36 pojmanych bojarów mołdawskich towarzyszących jego konkurentowi do tronu. Tomża sam przyglądał się ich straceniu, a spreparowane głowy zamordowanych kazał odesłać sułtanowi. Winą za katastrofę wypraw powszechnie obarczono Stefana Potockiego, który popełnił wiele błędów oraz zlekceważył siłę przeciwnika. Jego oddziały szły bez porządku, nie wiedziano też jakim rodzajem oraz liczbą wojsk nieprzyjaciel dysponuje, ani gdzie się znajduje, a Mołdawianie chwytali wysyłane na rozpoznanie podjazdy. Ocenę głównodowodzącego w oczach szlachty bardzo trafnie przedstawił Samuel Maskiewicz pisząc, że bitwę sromotnie z Turki i Wołochy przegrał; sam do więzienia się dostał, z wielką osławą i ohydą narodu polskiego […]. Płacz i narzekanie matek nań było w Polszcze o stracenie dzieci, bo akademie szkół wywiódł był na tę wojnę i potracił tez łacno.

Na wieść o klęsce wojewoda ruski Stanisław Golski rozmieścił wojsko pod Chocimiem, jednak na rozkaz Żółkiewskiego przeniósł się pod Kamieniec Podolski, który hetman uważał za znacznie bezpieczniejszą pozycję. Sam hetman ruszył z posiłkami nad Dniestr, lecz zanim tam dotarł, na Podole spadł silny najazd tatarski. Pomiędzy 13 a 29 sierpnia w granice Rzeczypospolitej wtargnął kolejny najazd, pod wodzą samego chana Dżanibeg Gireja II, lecz na wieść o zbliżaniu się armii koronnej wycofał się za Dniestr. W tej napiętej sytuacji dokonano mobilizacji wszystkich dostępnych sił: do chorągwi kwarcianych dołączyły oddziały magnatów kresowych oraz nakłoniono do współpracy konfederatów z wojska „moskiewskiego”. Stefan Tomża pod koniec września podszedł pod Chocim na czele Mołdawian, Wołochów, Tatarów oraz dowodzonych przez Iskandera paszę Turków, lecz nie zdecydował się wydać Polakom bitwy.

W celu normalizacji stosunków 18 października 1612 r. zawarto układ pod Brahą. Zawierał on deklarację Stefana Tomży, że pozostanie życzliwy wobec króla i Rzeczypospolitej oraz będzie się starał o utrzymanie pokoju pomiędzy Polską a Turcją i Tatarami. Dodatkowo miał uwolnić Stefana Potockiego i pozostałych jeńców polskich. Jednak od tego momentu nie było już wątpliwości, że kondominium polsko-tureckie w Mołdawii przestało istnieć i odtąd decyzje wiążące dla hospodarów zapadać będą wyłącznie w Stambule. Sam Tomża czuł się od tej pory na tyle silny, że mógł sobie pozwolić na odmówienie uwolnienia Potockiego. Należy jednak docenić również Stanisława Żółkiewskiego, któremu udało się zażegnać niebezpieczeństwo, jakie pojawiło się u południowych granic Rzeczypospolitej. Prestiżu Polski na arenie międzynarodowej pozostał nienaruszony. Natomiast od tej pory Tatarzy mieli utorowaną nową drogę w głąb Rzeczpospolitej, która dotychczas była kontrolowana przez przychylnych Polsce hospodarów.