XVI-wieczna Polska w oczach angielskiego „turysty” Fynesa Morysona

Polska w XVI wieku nie była modnym miejscem do którego przybywaliby obcokrajowcy, takim jak na przykład Włochy czy Francja. Do Rzeczypospolitej przyjeżdżano raczej w określonym celu, np. z misją dyplomatyczną lub handlową, czasem w poszukiwaniu zarobku, rzadziej w celach naukowych. Tylko wyjątkowo przyjeżdżano do Polski z pobudek czysto poznawczych, w celu bliższego zaznajomienia się z naszym krajem i panującymi w nim stosunkami. Jednym z takich „turystów” był Fynes Moryson (1566-1630), podróżnik i pisarz. Studiował w Cambridge, a następnie w Oksfordzie. W 1591 roku podjął czteroletnią podróż po Europie, notując w drodze skrzętnie swoje wrażenia i obserwacje. Odwiedził wówczas między innymi Niemcy, Niderlandy, Danię, Szwajcarię, Włochy, Austrię i Rzeczpospolitą. W latach następnych odwiedził jeszcze m.in. Jerozolimę, Trypolis, Antiochię i Aleppo. Moryson opracował tekst swego diariusza podróży wiele lat później; pierwsza redakcja w języku angielskim została wydana w 1617 roku w Londynie. Jego opis Rzeczpospolitej sporządzony jest na podstawie bezpośrednich obserwacji życia i zwyczajów polskich, spraw codziennych i tego wszystkiego, co ówczesny turysta mógł zauważyć. 

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów autorstwa Guillaume'a Delisle'a, po 1758 r.; Biblioteka Narodowa

Fynes Moryson przybył 30 sierpnia 1593 roku drogą morską do Elbląga i od razu zauważył trudne wejście do portu: „port elbląski ma zaledwie 10 stóp głębokości, lecz nasz statek przepłynął przez muł, jak pług po ziemi”. Elbląg określił jako małe i piękne miasto otoczone niedawno murami. Zauważył też „urodzajne pola ze zbożem, bogate łąki i pastwiska”, liczne miasta i wsie. W Gdańsku zachwyciły go wysokie na 6 i 7 pięter domy z piaskowca i cegły, gdańskie ogrody oraz urządzenia do ćwiczeń i gier sportowych, gmach senatu, ulice miasta, zwłaszcza Długa, system kanałów i wodociągów, młyny gdańskie, tartaki itp. Podkreślił w swej opowieści wysoki poziom rolnictwa i zamożność mieszczan ziemi pomorskiej: „rolnicy są bardzo bogaci […]. Miasta są tam liczne i okazałe […], jak wolne miasto Gdańsk, wspaniałe budowlami i słynne z handlu”. Niestety w drodze do Krakowa zauważył ubóstwo i zaniedbanie wsi i małych miasteczek Korony: „z wyjątkiem Krakowa i większych miast, budynki w tych stronach są ubogie, ze zwykłego mułu na wsi, natomiast z drewna i gliny w znaczniejszych miastach. Domy pokryte słomą, albo drewnianą dachówką. Domy szlachty stoją w znacznym od siebie oddaleniu i nie są piękne”. Zauważył również niewielką liczbę miast „jak na tak wielkie królestwo”, zły stan budynków poza miastami największymi, niedostateczną ilość twierdz: "obronne miasta są w Polsce bardzo nieliczne. Polacy siłę swoją pokładają w swych mieczach i jeździe raczej niż w obronnych murach”.

Moryson, podobnie jak i inni obcokrajowcy podróżujący po Polsce, zwracał uwagę na niewygody, m.in. małą liczbę gospód, złe wyposażenie zajazdów, gdzie brakowało łóżek, które „Polacy zwykle wiozą ze sobą w karecie”. Pisał: „Ci co pragną mieć wino, również muszą wieźć je ze sobą, można je bowiem otrzymać jedynie w dużych miastach.” Tylko w dużych miastach można było znaleźć gospody z wygodnymi łóżkami oraz obfitością mięsa i ryb.

Angielskiego podróżnika uderzyła taniość żywności w Polsce. „Żaden kraj w Europie nie dostarcza żywności po niższej cenie niż Polska”.

Moryson poczynił wiele uwag na temat charakteru Polaków i ich stylu życia. Zauważa z jednej strony dumę tkwiącą w naturze polskiej szlachty, a z drugiej - jej rozrzutność. Wielokrotnie pisze o pijaństwie i awanturniczości jako o rzucających się w oczy cechach polskiej szlachty. Stwierdził również, że dochody króla polskiego i szlachty były dość umiarkowane i ledwo wystarczały na utrzymanie obfitego stołu oraz sprowadzanie wina czy kosztownych korzeni, zagranicznych materiałów itp.

Angielski podróżnik uchwycił główne cechy polskiego charakteru narodowego oraz polskiego obyczaju. Dostrzegał jednak niski standard kultury życia codziennego, zwłaszcza na prowincji.