XVII-wieczne podróże z książką

Książka była nieodłącznym towarzyszem XVII-wiecznych podróżników na szlakach ich europejskich peregrynacji. Zwiedzali oni stolice i największe miasta, korzystając z drukowanych przewodników, odwiedzali słynne drukarnie, kompletując własny księgozbiór, poznawali również najsłynniejsze biblioteki całej Europy, podziwiając zgromadzone tam kolekcje i księgozbiory. Nie zapominali oczywiście o codziennej lekturze polecanych i ulubionych ksiąg. Rodzice lub opiekunowie wskazywali wyruszającym za granicę młodzieńcom stosowne dla ich wieku i edukacji lektury.

Fragment ilustracji do dzieła „Sielanki polskie z różnych autorów zebrane a teraz świeżo dla pożytku i zabawy czytelników po raz trzeci przedrukowane i poprawione. Kopersztychami ozdobione." Ryt. Joseph de Longueil, rys. Charles Eisen, miedzioryt, Warszawa 1778

Jakub Sobieski przykazał swoim wyjeżdżającym do Paryża synom Janowi i Markowi, aby czytali dzieła klasycznych autorów. Jednocześnie nakłaniał potomków do regularnej, codziennej lektury, zachęcał: wy kiedy ją posmakujecie, to zaś Was i od księgi nie oderwie. Wspominając o planowanej nauce języka francuskiego, Sobieski również wskazywał synom odpowiednie lektury, prosząc potomków, by wystrzegali się fraszek i błazeństw, utworów błahych i nieprzynoszących pożytku. Podobnie Stanisław Jabłonowski zlecał swoim wyruszającym na zachód Europy starszym synom oraz ich towarzyszowi Stanisławowi Mateuszowi Rzewuskiemu, aby poznawszy już język francuski podczas pobytu w Paryżu, zapoznali się z dziełami, których autorem był François de La Mothe Le Vayer (1588–1672), znany szeroko jako preceptor samego Ludwika XIV. Zachęcając ich do lektury, Jabłonowski pisał: w tejże Wm książce przejrzysz co jest potrzebnego kawalerowi grzecznemu umieć.

Zarówno w instrukcji pisanej dla synów, jak zaleceniach dla ich przyjaciela, hetman Jabłonowski wymienił również podstawowe i niezbędne w czasie podróży młodego szlachcica lektury, w kanonie tym znalazła się Biblia oraz klasycy – Seneka, Tacyt, Wirgiliusz, Liwiusz, Swetoniusz, ponadto dzieła Marcina Kromera i Piaseckiego. Jan Stanisław i Aleksander Jan Jabłonowscy posłusznie stosowali się do ojcowskich rad, a noszący ślady częstego użytkowania egzemplarz Oeuvres de François de La Mothe Le Vayer z ich wpisami proweniencyjnymi znalazł się po podróży w rodzinnym księgozbiorze.

Podobne wskazówki dotyczące kształcących i wzbogacających młodego człowieka lektur kierowali do synów również inni ojcowie. Młoda szlachta jednak czasem samodzielnie dobierała podróżne lektury, kierując się własnym gustem. Przekonał się o tym Stanisław Mateusz Rzewuski, wysyłając w latach 20. XVIII stulecia syna w podróż edukacyjną; po otrzymaniu relacji o postępach potomka pisał wzburzony do jego opiekuna: Czytanie romansów że się bardziej podoba synowi memu, niżeli godnych autorów […] wielce się turbuję.

Wielka zagraniczna podróż po największych miastach Europy dla wykształconych podróżnych stanowiła znakomitą okazję do kupna książek. Zwiedzając polecane w przewodnikach zabytki Paryża, Rzymu czy Antwerpii, peregrynanci odwiedzali również drukarnie, gdzie zaopatrywali się w nowości księgarskie, zdobywali polecane lektury i z upodobaniem kompletowali własny księgozbiór, nierzadko już pokaźny. Było tak właśnie w przypadku przyszłego kardynała Jana Kazimierza Denhoffa, który w czasie swego młodzieńczego pobytu we Francji z wielką pasją oddawał się czytelnictwu i zgromadził aż czternaście skrzyń ksiąg, wzbogacając znacznie swoją prywatną bibliotekę oraz tworząc zalążki przyszłej imponującej kolekcji. W pochodzącej z okresu podróży korespondencji Denhoffa wielokrotnie pojawiają się wzmianki o kupnie i wysyłce do Rzeczypospolitej ciekawych książek, gdyż dbał on nie tylko o swoje lektury, ale zaopatrywał również najbliższą rodzinę w cenne wydania książek i poczytne nowości dostępne jedynie u paryskich księgarzy.

Podobne zainteresowanie lekturami przejawiali również inni młodzi podróżnicy z Rzeczypospolitej Obojga Narodów, którzy w czasie peregrynacji nabywali cenne druki włączane później do rodowych bibliotek. Przykładem mogą być liczne zakupy książek dokonywane przez późniejszego koniuszego wielkiego koronnego Jerzego Stanisława Dzieduszyckiego w czasie jego europejskiej podróży z lat 90. XVII w. Już w tym czasie gromadził on z pasją książki; prawdziwym świadectwem jego zamiłowań bibliofilskich są pochodzące z późniejszego okresu rękopiśmienne raptularze, poświadczające liczne zakupy i narastanie gromadzonego w słynnych, uwiecznionych przez Benedykta Chmielowskiego Cucułowcach, księgozbioru. W bibliotece Dzieduszyckiego znajdowało się bardzo wiele dzieł francuskich, także liczne księgi dotyczące sztuki budowy umocnień i fortyfikacji, wiążące się więc tematyką z okresem młodzieńczej podróży. Warto dodać, iż staropolscy podróżnicy nie tylko oddawali się lekturze cudzych książek, podczas pobytu za granicami Rzeczypospolitej wydawali drukiem również własne prace. Przykładem może być opiekun księcia Zasławskiego, ksiądz Kazimierz Woysznarowicz, który w Paryżu wydał swoje dzieło, nie bez licznych perypetii i sporów z paryskim drukarzem. Również w Paryżu w 1686 r. wydali drukiem swoje tezy matematyczne wieńczące edukację w kolegium jezuitów bracia Jan Stanisław i Aleksander Jan Jabłonowscy.

W czasie zagranicznych peregrynacji odwiedzano również słynne biblioteki. W XVII stuleciu podróżni odkrywali biblioteczne skarby całej niemal Europy, oglądali cimelia Biblioteki Watykańskiej, mediolańskiej Ambrozjany, skarby książnic uniwersyteckich i akademii całego kontynentu, wreszcie przebogate kolekcje zgromadzone na dworach królów, książąt i w pracowniach uczonych. Podróżni wędrowali korytarzami bibliotek zaopatrzeni oczywiście w drukowane deskrypcje zgromadzonych tam skarbów, posiłkując się poręcznymi i popularnymi przewodnikami, opiewającymi raritates odwiedzanej kolekcji.