Z tajników polskiego wywiadu wojskowego w XVII wieku

Znaczenie wywiadu dla prowadzania wojen wzrosło w XVI i XVII wieku. Wiązało się to z upadkiem pospolitego ruszenia i oparciem armii na wojskach zaciężnych. Najemnicy byli bardziej zdyscyplinowani, dzięki czemu przemieszczali się szybciej. Dla uniknięcia zaskoczenia konieczne stało się więc wczesne rozpoznanie zamiarów przeciwnika. Bodźca do usprawnienia działalności wywiadowczej dostarczyły także najazdy Tatarów. Ponadto napięte stosunki z Turcją i Moskwą wymagały czujności na granicach wschodnich i południowych. Główne wysiłki wywiadu były skierowane właśnie w tym kierunku. Z urzędu działaniami kierował, odpowiedzialny za obronę granic, hetman polny. Ważną rolę odgrywał również wywiad magnacki.

Wyprawa na czambuły tatarskie, płaskorzeźba na attyce pałacu w Wilanowie, koniec XVII w.; fot. A. Indyk

Podstawową bronią w ręku wywiadu byli szpiedzy. Do stolic wrogich państw wysyłano ludzi, którzy przejmowali obce zwyczaje i przenikali nawet na wysokie stanowiska. Przekazywali następnie wiadomości do kraju. Pod specjalną opieką  wywiadu znajdował się Krym, jako główna baza wypadowa Tatarów. Do akcji wykorzystywano oficjalne poselstwa i kupców. Agenci przebierali się także za żebraków, czy pielgrzymów. Potrafili nawet przeniknąć do oddziałów wyruszających przeciw Rzeczpospolitej.

Inna formą działalności wywiadu było rozeznanie bojowe. W podjazdach i „chwytaniu języka” specjalizowały się lekkie chorągwie jazdy. Informacji dostarczali też zbiegowie i uciekinierzy. Aby zapobiec infiltracji polskich oddziałów, starostowie i dowódcy mieli obowiązek chwytać i badać osoby nieznane, a podejrzane. Ponadto nie wolno było przyjmować do wojska ludzi o niewiadomej przeszłości. Jednak środki te często okazywały się nieskuteczne i nieprzyjaciel zdobywał nawet pilnie strzeżone wiadomości.