Zakazany owoc. Wino w ustawach antyzbytkowych

Do dziś kojarzy nam się z elegancją i wyjątkową okazją. Wino – bo o nim mowa, od kiedy dotarło do Polski, traktowane jest szczególnie. Dawniej, ze względu na wysoką cenę importowanego trunku, nie każdy mógł sobie pozwolić na zapełnienie nim piwnicy. Moda na picie wina nie znała jednak ograniczeń. Jeśli szlachta piła sławne węgrzyny, to i mieszczanie pragnęli węgierskiego specjału w swoim kielichu, bez względu na cenę.

Puchar z pokrywą szlifowany w "karpią łuskę" z herbem Adama Mikołaja Sieniawskiego (1666-1726), Polska, Huta Kryształowa, 1718-1726, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Znane już od czasów średniowiecza ustawy antyzbytkowe służyły ukróceniu wysokich aspiracji mieszczaństwa. Gdy wino stało się kolejnym symbolem pozycji i zamożności, znalazło również miejsce w tego typu ustawach. Od tego momentu wino stało się dla mieszczan prawdziwym zakazanym owocem.

Zazwyczaj ustawy określały, jakie wina zezwala się pić, a które są surowo zakazane. Jako że alkohol najczęściej towarzyszył biesiadnikom w trakcie uroczystości rodzinnych, takich jak chrzty i wesela, w ustawach tych wyszczególniono dokładnie, jakie wina można spożywać w trakcie danej uroczystości. Wszystko zależało od regionu, w którym odbywało się przyjęcie i od tego, jakie wina były tam popularne. Na weselu wrocławskich patrycjuszy w drugiej połowie XVI wieku można było posmakować jedynie win reńskich i krajowych. Pospólstwo zaś miało raczyć się winem reńskim, węgierskim i śląskim.

W XVII-wiecznym Gdańsku, gdy bogaty mieszczanin wyprawiał wesele, nie mógł swych gości poczęstować słodkim winem węgierskim, cenionym bardziej niż reńskie trunki. Było ono surowo zakazane pod karą grzywny. Jak łatwo można było się domyślić, zakazy te omijano bez względu na obowiązujące kary.

Nie tylko uczty wyprawiane przez bogatych mieszczan były ograniczane przez ustawy antyzbytkowe. Wyprawienie wesela służbie również mogło zostać potraktowane jako demonstrowanie wytworności i zamożności. W 18 gdańskiej ordynacji z 1734 roku znalazł się zapis głoszący, iż na weselu służby można pić jedynie piwo i tanie wino francuskie. Wino francuskie stygmatyzowane było zwłaszcza w Gdańsku – również w czasie chrztów służba raczyła się tanim winem francuskim. Musieli się nim też zadowolić tragarze zwłok w czasie pogrzebu. Umieszczenie wina w ustawach antyzbytkowych pokazuje, jak silnym środkiem wyróżnienia był ten niezwykły trunek.