Zamek żupny w Bochni

Działające od końca XIII wieku kopalnie soli w Wieliczce i Bochni były największym ówczesnym przedsiębiorstwem w kraju. Kontrolę nad wydobyciem sprawowała rozbudowana administracja, na czele której stał żupnik; kopalniami natomiast zarządzali podżupkowie. Ich siedzibami były tzw. zamki żupne (Curia Salinarum), „miasta w mieście”, o funkcjach głównie gospodarczych.

Efekt przebudowy gmachu zamku żupnego w Bochni w czasach saskich, zbiory Muzeum w Bochni, kopia w archiwum Oddziału Terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Krakowie

Pierwsza siedziba zarządców bocheńskich – drewniany dwór – stanęła poza obwodem obronnym miasta i stanowiła jego dodatkowe zabezpieczenie. Budowę obiektu murowanego tradycja wiąże z czasami Kazimierza Wielkiego, ale ostrożność nakazuje szersze datowanie obiektu – na XIV wiek. Największej budowli świeckiej w mieście nadano cechy gotyckie. W bryle zamku istotna była wieża – architektoniczny symbol władzy. Duże znaczenie ideowe miała też kaplica. Gmach był na tyle reprezentacyjny i solidny, że mógł się w nim zatrzymać monarcha. Kazimierz Wielki wielokrotnie odwiedzał miasto, bywał tu Władysław Jagiełło (w 1395 i 1428 roku) i Kazimierz Jagiellończyk (w 1448 roku).

Niestety, budynek wymagał stałych remontów. Posadowienie budowli na lekkim stoku nieuchronnie – choć w długiej perspektywie – prowadziło do pękania murów. W latach 1536-1539 żupnik Seweryn Boner przebudował gotycki zamek na renesansową rezydencję (podobnie przebudowano zamek żupny w Wieliczce). W 1538 roku gościł tu Zygmunta I Starego wraz z Boną i Zygmuntem Augustem. Nie mamy opisu Curii Bochenensis z pierwszej połowy XVI wieku, musimy się kontentować relacją o pół wieku późniejszą. Bocheński „dom pośród żupy Die 18 Martii 1581 opisany” był budowlą z pewnością skromniejszą niż obiekt w Wieliczce, choć miał zbliżony program użytkowy. Na parterze budynku głównego (w nieistniejącej dziś części południowej) ulokowano sień, do której wejście prowadziło przez bramę z „herbem Króla Jego Mości”. Z sieni była dostępna „Izba wielka sklepista […]. W tej Sali okien cztery z kratami żelaznemi i błonami szklanymi, w nich Herby Króla Jegomości”. W „Izbie wielkiej” przyjmowano znaczniejszych gości. Była ona umeblowana stołami, ławkami i szafami (szczegóły w inwentarzu pominięto, więc nie były to raczej meble godne uwagi). Na piętro („budowanie nad sklepy”) prowadziły kamienne schody oraz drugie – zewnętrzne – drewniane, połączone z obiegającymi budynek gankami. Gmach nakrywał stromy dach z wieżyczką zegarową i dzwonkiem. Zamek otoczono murem.

Przełom wieku XVI i XVII to początek kryzysu, choć wydobycie soli rosło, podobnie jak dochody żupników, którymi od schyłku XVI wieku zostawali najczęściej magnaci, fachowe obowiązki przerzucający na podżupków. Problemy zaczęły się, kiedy w 1581 roku urząd otrzymał dorobkiewicz Sebastian Lubomirski. Działał brutalnie: prowadził rabunkową gospodarkę w kopalniach, fałszował miary, zaniżał pensje. W roku 1583 i 1584 rozzłoszczeni łamaniem swych praw górnicy napadali na zamek. W 1584 roku Lubomirski, który znajdował się w zamku, „niesławną ucieczką przez okno salwować się musiał”. Komisja królewska przysłana dla zbadania stanu rzeczy stwierdziła złodziejską gospodarkę w żupie, a urzędnicy oskarżyli Lubomirskiego m.in., że zabrał armaty z zamków salinarnych. Zygmunt III wypowiedział Lubomirskiemu dzierżawę (11 kwietnia 1592 roku).

Świetność zamku nie trwała nawet 100 lat. Wprawdzie ok. 1616 roku w obrębie obwodu obronnego wzniesiono „nową izbę pisarską”, ale już raport sporządzony w roku 1620 daje sygnał o postępującej dewastacji. Zamek wymagał remontu, ale dla Bochni szły złe czasy – klęski (najścia lisowczyków, pożary, zarazy) spustoszyły miasto. Wiosną 1655 roku Szwedzi bez oporu zajmują miasto i kopalnię, a lustracja z roku 1661 daje obraz upadku: „Budynek Stary nazwany Wielki, z izbami, sklepami, piwnicami i bez dachu wszystek prawie powalony i porysowany”. Tradycja rutynowo zarzuca wojskom Karola X Gustawa wandalizm i złodziejstwo, ale gmach i przed ich przyjściem był w rozpaczliwym stanie. Trudno uwierzyć, że sosnowe ławy i rupieciarnia, dumnie zwana arsenałem, zostały uprowadzone za morze. „Samopały pordzewiałe” skończyły pewnie na dnie salinarnego stawu.

W końcu XVII wieku zarządzono rozłożone na lata prace remontowe, ale na przeszkodzie stanęła wojna Augusta II z Karolem XII. O wyasygnowaniu szacowanej przez komisję kwoty nikt nawet nie myślał. W 1703 roku w Żupie znów pojawili się komisarze, którzy stwierdzili, że: „staroświeckie murowanie quondam kaplica, gdzie teraz siana chowają […] znacznie porysowane i prędkiej podlega ruinie i upadkowi”. Główny budynek podparto w 1729 roku, ale „i te szkarpy nie utrzymują rozeszłych murów […] budynek cale niebezpieczny i w nim mieszkać niepodobna”. Dopiero w latach 1731-1732 zdecydowano się na rozwiązanie radykalne. Pierwotny gmach zamku (tzw. południowy) rozebrano, a skrzydło północne (obecny budynek przy ul. Regis 3) przebudowano tak, iż powstał „pałacyk ex fundamentis... postawiony nowy, partim starą cegłą z rozebranych murów wymurowany”. Elewacje były sześcioosiowe, a budynek, prócz przesklepionych kolebkowo piwnic, miał kondygnację parterową pod sklepieniami i pierwsze piętro pod modrzewiowymi, ozdobnymi stropami belkowymi.

W drugiej połowie stulecia Bochnia weszła w okres upadku, a zamek zaniedbano. W czerwcu 1772 roku miasto zajęły wojska generała Richarda d’Altona, irlandzkiego najemnika w służbie Habsburgów. Przed rokiem 1785 przeprowadzono remont pomieszczeń w budynku zamkowym. Kolejne zarządzono ok. roku 1814 oraz w roku 1839, kiedy wiedeńska Kamera Nadworna zaakceptowała projekt przebudowy. Podróżnik przybyły do miasta w 1863 roku pisał: „W tym tedy pozostałym Zamku znajduje się dyrekcja kopalni, sąd górniczy i zegar salinarny w wieży”.

W latach 60. XIX wieku przystąpiono do porządkowania miasta, budowano nowe domy, kształtowano reprezentacyjne ulice. Ofiarą tendencji modernizacyjnej padł bocheński zamek żupny, który nie pasował do „nowoczesnej” koncepcji. W efekcie przebudowy dokonanej w 1870 roku według projektu Karola Witza dawną rezydencję przykrojono do rozmiarów standardowej kamienicy mieszczańskiej (dom dwukondygnacyjny, nakryty dwuspadowym dachem) w modnym ongiś stylu szwajcarskim i zmieniono jej podział funkcjonalny. Przez kolejne dziesięciolecia przekształcony relikt zamku był domem mieszkalnym – do końca lat 80. XX wieku w zarządzie kopalni, następnie miejskiego kwaterunku. Stan budynku stale się pogarszał, a na początku XXI wieku zagroziła mu katastrofa budowlana. Rozpoczęto więc działania mające na celu odtworzenie historycznej formy budynku jako pałacu barokowego o czterospadowym dachu z wieżyczką zegarową zwieńczoną hełmem blaszanym. Prace wciąż trwają.