Zdobycie i bohaterska obrona Wawelu przez konfederatów barskich

Dziejom nowożytnej Rzeczypospolitej towarzyszył nieustanny szczęk oręża. Wiek XVI i XVII przyniósł ze sobą liczne konflikty zbrojne, a to ze Szwecją o prawa do korony tego państwa i Inflanty, a to z Moskwą o wpływy nad Bałtykiem i na wschodnich rubieżach Wielkiego Księstwa Litewskiego, czy wreszcie z Turcją o dominację nad obszarem wchodzącym w skład hospodarstwa mołdawskiego, bądź też współczesnej Ukrainy. W historiografii na trwałe zapisały się takie wydarzenia, jak bitwy pod Cecorą (1620), Chocimiem (1621, 1673), Kircholmem (1605), Kłuszynem (1610), chwalebna obrona Jasnej Góry (1655) przed Szwedami w latach tak zwanego „potopu szwedzkiego”. Właśnie obronie Jasnej Góry poświęcono wiele publikacji, a relacjonujący w widowiskowy sposób obronę klasztoru paulinów „Potop” Henryka Sienkiewicza doczekał się również ekranizacji.

Widok Krakowa, rycina Jorisa Hoefnagela, 1617; Biblioteka Narodowa

Mało kto natomiast wie o fakcie zdobycia Wawelu przez konfederatów barskich w nocy z 1 na 2 lutego 1772 roku oraz jego równie bohaterskiej obronie. Tak relacjonował sprawę Nathaniel William Wraxall, angielski urzędnik i dyplomata podróżujący po XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej: Niewiele jest zaiste prób przewyższających tę pod względem śmiałości, organizacji i skuteczności. Na wydarzenie zwracał też uwagę Jędrzej Kitowicz, rotmistrz konfederacji wielkopolskiej, późniejszy ksiądz i autor bodajże najbardziej cenionych oraz znanych pamiętników z tego okresu. Opisał on, jak konfederaci przedarli się przez szczelinę i opanowali Wawel, który następnie bezskutecznie próbowali odzyskać Rosjanie.

Najpoważniejszą relacją poświęconą temu wydarzeniu wydają się jednak być zachowane „Wspomnienia, listy i raporta urzędowe barona de Viomenil, wysłannika rządu francuzkiego do jeneralacyi konfederacji barskiej w latach 1771 i 1772” (Kraków 1863) przetłumaczone z języka francuskiego oraz wydane przez Stanisława ks. Jabłonowskiego. W tym źródle znajdują się raporty wojskowe ppłk Claude Gabriela de Choisy’ego z przebiegu zajęcia i obrony zamku krakowskiego oraz dziennik oblężenia Wawelu autorstwa jednego z francuskich oficerów, Galiberta. Z tejże relacji dowiadujemy się, że konfederaci zdobyli Wawel trochę przypadkowo, choć prowadzili wcześniej celowe działania zmierzające do zajęcia zamku, pozyskując zwolenników i współpracowników w samym Krakowie. Zdobycie Wawelu było zasługą grupy żołnierzy konfederackich, dowodzonych przez siostrzeńca barona de Viomenila oraz Saillanta i Despresa. W ręce konfederatów wpadły Przytem nadzwyczajnie obfite we wszystko magazyny, które są pewno warte dwa miliony, możnaby tu tysiąc koni przez całą zimę karmić; mamy przetem wiele zboża, mąki i amunicyi; a teraz właśnie melduje mi pan Despres, że wynalazł wielki zapas sukna zielonego i że mogłoby być użyte na mundury strzelców oraz wzięty do niewoli cały garnizon rosyjski. Sam baron de Viomenil wyznawał, że choć od 23 lat służę w wojsku, a w żadnej wojnie nie widziałem czynu równie bohaterskiego.

Niestety barzanom nie udało się zająć Krakowa, pod który wkrótce podeszły wojska rosyjskie dowodzone przez gen. Suworowa oraz wspierające je wojska łowczego koronnego Franciszka Ksawerego Branickiego. Na czele obrońców Wawelu stanął francuski płk Claude Gabriel de Choisy, który przez szereg tygodni bohatersko odpierał ataki wroga. O ostatecznej klęsce obrońców Wawelu zadecydował brak żywności oraz przede wszystkim beznadziejna sytuacja polityczna konfederacji barskiej. Rosjanie nie wyrazili też zgody na dostarczenie obrońcom Wawelu lekarstw. W dzienniku Galiberta znajdujemy wiele interesujących informacji z przebiegu życia codziennego w obleganej twierdzy oraz omówienie zmagań zbrojnych. Rozpaczliwie kurczące się zapasy żywności doprowadziły do tego, że oficerowie, chorzy i ranni drogo przepłacają wrony i wróble, z których sobie rosół gotują (…) Zarzynają konie, i mięso z nich rozdają, po trzy uncye dziennie żołnierzom a po pięć oficerom (…) Cała załoga jest okryta plugawym owadem, bo wszyscy tylko mają po jednej koszuli (…) Z braku kaszy rozdają teraz barszcz z osepki owsianej; robią go dziesięć baryłek z jednej ćwierci owsa, a nasi żołnierze gotują w nim mięso końskie i z chlebem je jedzą. W tej sytuacji prawdziwą ucztą była kolacja zorganizowana przez de Choisy’ego dla oficerów, gdzie po kilku potrawach z mięsa końskiego, dał nam jako najlepszy specyała pasztet składający się z combra kociego, siedmiu wron i siedemdziesięciu wróbli (…) Za wróbla płacimy franka, a za wronę do czterech franków (…) oficerowie i żołnierze zamiast tytuniu palą siano, a z palonego żyta robią sobie tabakę (…) dla braku obuwia cały garnizon chodzi boso.

W obliczu klęski konfederacji barskiej de Choisy był zmuszony poddać twierdzę Rosjanom. Preliminaria pokojowe podpisano 23 kwietnia 1772 roku, a złożenie broni zaplanowano na 26 kwietnia 1772 roku, co nastąpiło punktualnie o godz. 11.30. Rosjanie nie dotrzymali warunków zawartej ugody, która zakładała uwolnienie po złożeniu broni żołnierzy obleganej twierdzy, i wywieźli ich na Syberię.