Zygmunt August i Barbara

Romans Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny rozpoczął się jeszcze za życia pierwszej żony króla, niekochanej Elżbiety (Halszki) z Habsburgów, być może w Gieranojnach w październiku 1543 r. Kontynuowany wiosną roku następnego w Wilnie, przerodził się w autentyczne, trwałe obopólne uczucie. Jagiellon, owdowiawszy w sierpniu 1545 r., nie krył się już ze swymi amorami: kazał zbudować tajne przejście z zamku do położonego w sąsiedztwie pałacu Radziwiłłów, i tam bez ograniczeń odwiedzał słynną z urody Barbarę, podówczas wojewodzinę trocką i wdowę po Stanisławie Gasztołdzie. Ona z kolei odwiedzała Zygmunta Augusta w jego myśliwskim dworku w Rudnikach.

Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna, rycina Józefa Holewińskiego wg Jana Matejki, 1873-1876; Biblioteka Narodowa

Były to najszczęśliwsze lata w życiu polskiego monarchy. Jego niemal opętańcza miłość do tej niezwykłej i biegłej w sztuce kochania Litwinki była jedyna i wyjątkowa. Obsypywał uwielbianą kochankę, a potem małżonkę, kosztownymi szatami, sobolowymi futrami i bajeczną wprost biżuterią, zwłaszcza perłami. Dla niej sprowadził po raz pierwszy łabędzie, zadomowione na małej wysepce (zwanej potem Łabędzim Ostrowem) na Wilii, nieopodal radziwiłłowskiego pałacu. Walczył jak lew – najpierw o uznanie swego potajemnego małżeństwa, potem o koronację Barbary, potem o jej życie, pielęgnując z poświęceniem w śmiertelnej chorobie (maj 1551 r.). Odprowadziwszy pieszo do Wilna kondukt pogrzebowy z ciałem ukochanej żony, do końca życia nie zdjął żałoby.

Obraz Jana Matejki (1867) przedstawia królewskich kochanków (a może już tajemnie zaślubionych małżonków), splecionych w uścisku we wnętrzu renesansowej komnaty, prawdopodobnie na zamku wileńskim. Jest późny letni wieczór lub noc. Otwarte na oścież wielkie, przeszklone gomółkami, okno ukazuje fragment oświetlonych blaskiem księżyca drzew, fontanny i sadzawki parkowej z łabędziem. Przez niebo przemyka kometa z długim warkoczem. Tuląca się do - pogrążonego w niewesołych myślach - Zygmunta Augusta Barbara jest zmysłową, ognistą brunetką, bardzo odległą w typie od subtelnej i eterycznej Radziwiłłówny, jaką znamy z zachowanych portretów. Wprowadzone do obrazu rekwizyty nie są przypadkowe i mają swój podtekst: portret Bony (konflikt z synem), róża i lutnia (symbole miłości), łabędź (symbol wierności), kometa (zwiastun nieszczęścia kraju). Obraz Mistrza Jana, poprzedzony olejnym szkicem z 1864 r., nie był jedynym, poświęconym temu dramatycznemu wątkowi; inspirował on wielu innych artystów, jak np. Władysława Łuszczkiewicza, Józefa Simmlera i Artura Grottgera. Sam Matejko zresztą powracał doń wielokrotnie w rysunkach i akwarelach.

Godnym uwagi jest fakt, iż artysta własnoręcznie skopiował na klocku drzeworytniczym swój obraz, wykonując rysunek jako wzór dla grafika Józefa Holewińskiego (1848 – 1917). Ten jeden z najlepszych polskich ksylografów idealnie zachował charakterystyczną nerwową kreskę matejkowskiego rysunku (który, jak wiadomo, w trakcie rytowania ulegał nieuchronnemu zniszczeniu). Powstały wysokiej klasy drzeworyt znalazł się w luksusowym Albumie Jana Matejki, wydanym w Warszawie w latach 1873 – 1876.